Założę się, że niejedna z Was wychodząc z domu o poranku staje przed dylematem: wygoda czy szyk? Ponowna ucieczka w wygodnych balerinkach? A może jednak wyjście w wielkim stylu, w obcasach = wyższa o kilka centymetrów, z pewnością siebie i wiarą, że to dziś jest dzień, w którym zawojuję cały świat?
Obcasy… jak to z nimi właściwie jest? Z moich obserwacji wynika, że częściej jednak z nich rezygnujemy stawiając na komfort i wygodę, a później z zazdrością spoglądamy na przemykającą przed nami Panią Elegantkę w szpilkach o fasonie przypominającym najnowsze dzieło Louboutin’a. A przecież na nas również mogą spoglądać z zachwytem! I to właśnie z powodu obcasów (i nie mam tu na myśli jedynie męskiej części publiczności). Absolutnie nie namawiam do tych najbardziej ekstremalnych, z obcasem 14-centymetrowym (nie daj boże pozbawionym platformy), lecz jestem wyznawczynią teorii, że obcasy zobowiązują. Jakiekolwiek. Może to być koturn lub ciesząca się wciąż nieco mniejszą popularnością „kaczuszka”.
Obcasy mają swego rodzaju tajemniczą moc, dzięki której automatycznie eliminują części garderoby, niebędące tymi, które czynią nas atrakcyjnymi. Znoszone dżinsy, wypchane polary, pamiątkowe t-shirty w konfrontacji z butem na obcasie pozostają na ławce rezerwowej. I tej zasady proponuję się trzymać, za każdym razem, gdy znów pojawia się chwila zwątpienia, a wygoda i – nazwijmy to wprost- ubraniowe lenistwo próbują wziąć górę. Każdego dnia starajmy się znaleźć nasze własne „Fashion moments”! Kawa z koleżanką? Wizyta u kosmetyczki? Świetnie! Ale błagam, nie w „kapciach”! Jestem zdania, że niewiele mamy takich prawdziwych okazji, podczas których możemy śmiało i bez skrępowania się wystroić. A która z nas tego nie lubi? Dlatego drogie Panie, od dziś same zadecydujemy, która chwila każdego, zwykłego dnia będzie tą godną zapamiętania. Tą, podczas której to obcasy wygrają pojedynek, a nam pozostanie jedynie opędzać się od wzroku wlepionych w nas z zachwytem obserwatorów.
Dorota Florek, www.personalstylist.pl



Justinka napiał/a (20.04.2011 o godzinie 15:42)
Uwielbiam obcasy!
Ale chodząc do pracy w hotelu na 24 h nie da rady założyć obcasów, bo nogi po kilku godzinach biegania po hotelu po prostu odpadają. Dlatego do pracy wygrywają fajne, stylowe balerinki. Ale w dni wolne od pracy ( a mam ich sporo dzięki systemowi pracy) noszę obcasy:))) Wtedy można zaszaleć:)
Ruda napiał/a (20.04.2011 o godzinie 15:52)
Komfort i wygoda swoją drogą, ale rozważając, jakie buty dziś założę, na szalę kładę też niebezpieczeństwo ukryte w każdej płytce chodnikowej i w każdej kostce brukowej rynków w całej Polsce
Bo często przemieszczanie się na obcasach stanowi wyzwanie! Dlatego też na zakupy, na uczelnię i do codziennego „biegania” wybieram płaskie buty, ale tam, gdzie jadę autem (kino, kawiarnia, impreza…), staram się zakładać obcasy
LalaShop napiał/a (20.04.2011 o godzinie 21:56)
Jak świat, światem stara prawda jest tylko jedna- gdy mężczyzna słyszy za swoimi plecami miarowy stukot kobiecych obcasów to jego serce zaczyna mocniej bić a krew w żyłach szybciej krążyć.
Obcasy to nasza tajna broń i nie bójmy się jej używać
Ania napiał/a (20.04.2011 o godzinie 19:31)
absolutnie sie zgadzam! ostatnio jako,ze pogoda dopisuje staram sie absolutnie decydowac na obcasy bo rzeczywiscie oficjalnych chwil na obcasy jest nie za duzo dlatego wlasnie ja tworze dodatkowe. Hmm…i bardzo mi sie to podoba:))) udany wpis!!!:)
Jace napiał/a (20.04.2011 o godzinie 08:39)
Ppl like you get all the brains. I just get to say thakns for he answer.
Kert napiał/a (20.04.2011 o godzinie 16:03)
I thank you humbly for sharing your wsidom JJWY