MODA

Wakacyjny dylemat obuwniczy

Wakacje to czas, w którym opuszczamy nasze gniazdka, by udać się w beztroską podróż ku zapomnieniu. W domach pozostawiamy także nasze garderoby, bo przecież niemożliwym jest zabrać ze sobą wszystko.

Szczególnie w tym temacie ogranicza nas samolot, trochę mniej samochód, a już na pewno pociąg czy autobus. Nie ważne jednak czym i gdzie jedziemy. Ważne by zawsze wyglądać dobrze. Problem pojawia się w momencie pakowania walizki. Ja jako nałogowa miłośniczka szpilek  staram się racjonalizować swój wybór. Idzie mi to bardzo kiepsko. Z jednej strony myślę: ”Po co mi te szpilki po plaży nie będę w nich biegać, a na wieczorne wyjście jedne wystarczą”, z drugiej „ale kto wie gdzie pójdę i co będę chciała ubrać?”. I tak jest zawsze. Koniec końców zabieram około 6 par szpilek i jedne sandałki, i tyle je generalnie noszę!

Postanowiłam więc, że w tym roku będzie inaczej. Dlatego dużo wcześniej biorę się za planowanie. Buty na wakacjach są bardzo ważne! Kokardkowe japonki w bieli będą zawsze pasować jak i czarne klasyczne płaskie klapki. To przymusowe elementy mojego bagażu i co najlepsze zajmują minimum miejsca. Balerinki też są obowiązkowe. Tego lata panują meliski, więc wybór jest oczywisty. Koturny, o taaaak! Są wygodne i seksowne. Zdecydowanie zabieram te miętowe są prawie uniwersalne. No i na koniec szpilki to już kwestia zdecydowanie indywidualna. Ja waham się pomiędzy czerwonymi, lakierowanymi, a cudownym pomarańczem w zamszu. W tym sezonie rządzi multikolor więc zdecydowanie elektryzujący oranż wygrywa!

I tak sobie obiecałam, że nie zabiorę nic więcej! Nie ma mowy…

 

Poprzedni post
13/06/2011
Następny post
13/06/2011

1 Komentarz

Odpowiedz

Powiązane posty