Ten sezon zdecydowanie należy do Karla Lagerfelda, który pokazem F/W 2010-2011 naprawdę w zimowej modzie namieszał! Tematem przewodnim kolekcji była epoka glacjalna. Modelki spacerowały po roztapiającej się górze lodowej, sprowadzonej prosto z Grenlandii do Grand Palais w Paryżu. Lagerfeld już samą koncepcją wystroju pokazu wyjaśnił główny trend Chanel tej zimy, to nowa era, zimna, polarna i lodowcowa. Dotychczas konserwatywna, damska garderoba zgodnie z wolą projektanta zamienia się w niemal arktyczny ekwipunek, który w całości uszyty jest z futra. A futro w tym sezonie jest nieuniknione, zwłaszcza sztuczne, bo łączy ze sobą najbardziej pożądane przez kobiety elementy, eco, chic & glam. Modelki zamieniają się w piękne, stąpające po wodzie z lodowca yeti, pokryte od stóp do głów nieprzemakalnym futrem. Wyczuwa się dziwne pragnienie powrotu do natury, dzikiego, prymitywnego, troglodyckiego życia w jaskiniach, czy też w barbarzyńskich plemionach. My jednak pozostańmy ciałem w mieście, duchem na wybiegach. Zobaczcie garść inspitacji!
Chanel
John Richmond
John Richmond
Chanel
Chanel
D&G
Chanel
D&G
Nina Ricci, Sonia Rykiel
Lanvin, MiuMiu
Chanel
Antonio Berardi

































































