Pamiętacie motto z pierwszego tekstu: „obcasy zobowiązują”? Tak samo mniejsze lub większe wyjścia wieczorową porą. Weekendowe wypady zaliczam do tych najfajniejszych „ Fashion moments”. Znacie ten scenariusz? Godzina około dziewiętnastej. Zaczynają się pierwsze przymiarki. Wiele utrudnień przed nami, zanim zdecydujemy się na wybór tego jedynego i najbardziej oszałamiającego zestawu. Ale… nie taki diabeł straszny, jak go malują, a swoją drogą, podobno on sam ubiera się u Prady;)
Sukienki koktajlowe rywalizują ze spodniami, asymetryczne tuniki usuwają w cień basicowe topy, które tak pasowały do codziennych zestawów. Gdy ostateczną wersję piątkowego outfit’u uznamy za „dopuszczalną”, przechodzimy do detali. Ponieważ wierzę w moc dodatków i jestem miłośniczką wszystkiego, co ma zdolność urozmaicenia choćby zwykłego, białego t-shirta, wybór tych „naj” nie należy do prostych. Po wielu minutach gorliwej i skrupulatnie przemyślanej taktyki dopasowania dodatków do stroju, stylizacja jest niemalże gotowa. Ale zaraz, zaraz. Najważniejsze zostawiłyśmy przecież na koniec. Kobiece atrybuty – torebka oraz buty. Kopertówka, niezbędnik każdej popołudniowo-wieczornej stylizacji, staje się punktem wyjścia doboru szpilek. Kolorystyczne zgranie tych dwóch elementów powoli powraca wśród najnowszych tendencji, choć ja wciąż stawiam na spójność ich charakterów;)
W poprzednim wpisie przekonywałam Was, że buty mogą nadać ton całej stylizacji. Niebotyczne platformy, neonowe peep-toe czy kilkunastocentymetrowe czółenka wielokrotnie uratowały niezbyt trafnie dopasowany (do okazji, bądź co gorsza sylwetki!) strój wieczorowy. Ba! Której z Was nie zdarza się częściej westchnąć z zachwytem na widok oszałamiających szpilek klubowiczki, niż widząc mężczyznę w wymiętoszonym podkoszulku, pląsającego po klubowym parkiecie? No właśnie! Obcasy nie mają sobie równych. No chyba, że kandydat ma powyżej 180cm;)
Gdy już wiemy w czym, pozostaje nam dostać się w miejsce, w którym piątkowy lub sobotni wieczór zamierzamy celebrować. Obcasy (szczególnie te nowe) najlepiej przetestować już w domu, a najpóźniej w drodze do klubu. To zaś czasem wymaga nie mniej wytrwałości niż etapy poprzedzające. I tu nawiązuje do bardzo celnego spostrzeżenia, które pojawiło się w komentarzach pierwszego wpisu. Nierówne chodniki! Potrafią nas skutecznie odstraszyć groźbą niefortunnej (i mało efektownej) wywrotki. Uzbrojona w 12-centymetrowe platformy zmuszona jestem przemierzać nad wyraz ostrożnie zabytkowe chodniki starówki, a do klubu docieram właściwie już z zakwasami. Pomijam już samo usytuowanie utęsknionych parkietów i barów. Wąskie schody kierujące nas w podziemia lub na wysokości, powodują, że nasza wyprawa często przypomina wspinaczkę górską w szpilkach! Ale takie są uroki piątkowych wypadów! I oby było ich jak najwięcej. Bo po pracowitym tygodniu, zabiegane i wciąż z nadmiarem zaległych obowiązków czekamy z utęsknieniem na weekend by poczuć się wyjątkowo! Lubimy to i zasługujemy na takie Fashion moments! A ubrania wiedzą jak zrobić z nas gwiazdy! Choć nie ukrywam, że w kwestii ich doboru nie raz musimy wykazać się ponadprzeciętną wytrwałością.
Dodaj komentarz (1) »
















